Założycielka Surya Yogi. Swoje kameralne studio prowadzi z miłością już od kilkunastu lat. Inspiracją są dla niej nauczyciele Manju Jois oraz Nancy Gilgoff. W 2017 roku Manju Jois udzielił jej autoryzacji do nauczania pierwszej i drugiej serii. Jako mama trójki dzieci wspiera na macie także kobiety w ciąży, stara się dzielić z nimi doświadczeniem macierzyństwa w zgodzie z naturą. Kroczy ścieżką jogi, którą uzupełnia terapeutyczną pracą z dźwiękiem mis i gongów, praktyką reiki i praktyką core szamanizmu. Uwielbia konie, wieś, śpiew i grę na bębnach obręczowych. Kocha życie!
„Czym jest dla mnie joga?
Jest dla mnie przede wszystkim terapią. Tego, jak się czuję przed praktyką, a jak po, nie da się z niczym porównać. Joga jest dla mnie podążaniem za mądrością Nauczycieli i poszukiwaniem tej mądrości w sobie. Joga uczy mnie akceptacji, dystansu i braku przywiązania. Ashtanga joga nigdy mnie nie zawiodła. Lubię jej prostotę, zawsze wiem, co jest do zrobienia, a lata doświadczenia nauczyły mnie, jak używać i dostosowywać sekwencję do potrzeb własnych i do potrzeb innych ludzi. Zrozumiałam także, że praktyka jogi nie jest celem samym w sobie – celem jest bycie zdrowym i szczęśliwym człowiekiem. Wchodzę na matę po to, żeby naładować się dobrą energią, którą mogę potem wykorzystać w życiu codziennym. Jestem bardzo wdzięczna za jogę.”
Poszukiwaczka wewnętrznej harmonii. Od kiedy poznała jogę w 2007, nie przestaje się zachwycać jej prostotą i pięknem, nie tylko w jej wymiarze fizycznym. Wieloletnia uczennica Nancy Gilgoff i Manju Joisa, który autoryzował ją w 2017 do nauczania I i II serii. Fascynują ją tajniki motoryki i anatomii, które stara się przekazać początkującym i tym bardziej doświadczonym. Prowadzi autorskie zajęcia terapii jogą. Z miłości do Japonii, zgłębia tajniki Kobido – japońskiego masażu twarzy, zabierając masowanych w wewnętrzną podróż. Jest również dyplomowaną akupunkturzystką i masażystką, co pozwala jej na pracę z ciałem na wielu poziomach. Najbardziej relaksuje ją przebywanie w otoczeniu przyrody, gdzie aktywnie spędza czas na wspinaczce, chodzeniu po górach, a w zimowej odsłonie – na nartach biegowych.
„Czym jest dla mnie joga?
To część mnie, na macie i poza nią. To nauka uważności i świadomości, którą przyjmuję każdego dnia. To moc oddechu, magia bandh i niełatwa droga codziennej rutyny. To ludzie, których poznaję dzięki jodze. Odkrywanie piękna w zwykłych rzeczach i dziecięcej ciekawości, która w nas tkwi. Niepozorne szczegóły, które łączą się w całość i sprawiają, że życie ma sens. Poczucie zjednoczenia z tym co ponad nami i co w nas.”
„Czym jest dla mnie joga?
Joga to dla mnie codzienność, to radość i dobra energia. Nadaje rytm, synchronizuje ruch z oddechem i pozwala na kontemplację chwili. Poprzez regularną praktykę na macie dbam o zrównoważony oddech. Wzmacniam swoje ciało, oczyszczam, rozluźniam je i utrzymuję w zdrowiu. Przyglądam się sobie, swoim myślom i staram się uwolnić umysł od ciągłego 'przetwarzania’, od napięć. Lubię zatrzymać się w asanie by odczuć przyjemność wynikającą ze świadomego miarowego oddechu. Ashtanga to medytacja w ruchu. Jest dla mnie mądrością, z której czerpię i którą się dzielę. Bardzo się cieszę, że dzięki jodze mogę spotykać wyjątkowych i inspirujących mnie ludzi.”
Z ashtangą jest jej po drodze od września 2006 r. Od tej pory ashtanga nieustannie ją zaskakuje i pozwala jej odkrywać w praktyce (a przez nią i w sobie samej) coś nowego. Szlify nauczycielskie zdobywała pod okiem Manju Pattabhi Joisa, Nancy Gilgoff i innych nauczycieli. Poza matą cierpi na liczne nałogi – książki (niekiedy wywołują u niej stany euforyczne), filmy (nie potrafi sobie nigdy odmówić czarnego humoru Skandynawów) i Przystanek Alaska. Jedną z jej pasji jest rękodzieło inspirowane kulturą Indian Ameryki Północnej, a szczególnie technika zdobnicza zwana beadwork – czyli wyszywanie koralikami. Poza tym podgląda życie w górze (fotografując ptaki) i pod wodą (nurkując tylko po to, żeby zajrzeć w oczy rybom). Lubi psy, wieś, podróże i rower.
„Czym jest dla mnie joga ?
Moja joga to dowód na prawdziwość słynnego stwierdzenia Pattabhiego Joisa, że wystarczy praktykować, a cała reszta przyjdzie sama. Ponad 10 lat temu zaczęłam z myślą o wzmocnieniu ciała i lepszym wyglądzie, później był etap zachwytu nad asanami i marzenie, żeby zrobić je lepiej, ładniej. A teraz? Dla mnie przyszedł czas na koncentrację na oddechu, pranayamę i odnajdywanie skupienia, też w codziennym życiu. A praktyka asan to ciągłe odkrywanie i rozwój, ale bez potrzeby udowadniania czegokolwiek komukolwiek (zwłaszcza sobie!) i porównywania, za to z dbałością o siebie. Ciekawa jestem, dokąd zmierzam, i co będę mogła o tym napisać za kolejnych 10 lat – ale dzięki jodze jestem pewna, że kierunek jest dobry. Ach – i moja joga to przecież ludzie, których dzięki niej spotkałam!”
Od kilkunastu lat praktykuje jogę. Prowadzi zajęcia ashtangi, yin jogi, sekwencji księżycowej. Wolny strzelec, związana współpracą z różnymi szkołami jogi w Poznaniu. To łączy ją przyjaźnią z ludźmi, którzy je tworzą. Te przyjaźnie stają się płaszczyzną wymiany, inspiracji, dają jej poczucie wspólnoty.
W jej osobistej praktyce ważne miejsce zajmuje medytacja, korzysta też z innych form pracy z ciałem – ćwiczeń taoistycznych, czy tańca współczesnego. Kieruje się intuicją i stara się poruszać w zgodzie z cyklami Natury, a czerpiąc z jej mocy działać dla niej z szacunkiem. W prowadzeniu zajęć zwraca uwagę na „całego człowieka”, zachęca do słuchania ciała, obserwacji i swobody poszukiwania.